Wyróżnione

Żywność ekologiczna niszczy nasze środowisko- Klaudia Sadurska

Dzisiaj, gdy przeglądałam posty na Facebooku, natknęłam się na link do artykułu z Science Daily. Opisano w nim powody, dla których lepiej jest kupować żywność uprawianą sposobami konwencyjnymi niż ekologicznymi.

Czy to zdanie też brzmi dla wszystkich jak absurd? Przecież kupując żywność ekologiczną, mamy świadomość, że nie zawiera ona GMO i pestycydów, a zwierzęta żyją na wolnym wybiegu. Więc skąd stwierdzenie, które brzmi jak teoria spiskowa?

Ostatnio w ramach międzynarodowego badania stwierdzono, że produkcja żywności „eko” jest gorsza dla klimatu niż rolnictwo konwencjonalne.  Dlaczego? Ponieważ potrzebuje ono kilkukrotnie większej powierzchni ziemi do uprawy tej samej ilości jedzenia i nie dotyczy to wyłącznie produkcji żywności roślinnej, lecz także zwierzęcej.

Mówiąc inaczej plon z hektara jest mniejszy.- What Next

Po przeczytaniu pierwszych zdań artykułu Science Daily zadałam sobie pytanie,  jakie ma to skutki dla nas? Niestety, odpowiedź jest przerażająca – niszczące.

 

Produkcja żywności ekologicznej przyczynia się do większej wycinki lasów, a co za tym idzie większej emisji CO2, a w efekcie do powiększenia dziury ozonowej i zwiększenia efektu cieplarnianego. Jak wyliczyli szwedzcy naukowcy, „żywność eko” ma nawet do 70% bardziej niekorzystny wpływ na klimat od żywności konwencjonalnej.

„Uważam też, że postrzeganie żywności „ekologicznej” jako ekskluzywnej [..] to ślepa uliczka już w założeniach. Nasza planeta nie potrzebuje „ekologicznej” żywności dla kilku procent najbogatszych. Nasza planeta potrzebuje konwencjonalnej żywności, dostępnej dla wszystkich, która będzie miała możliwie jak najmniejszy, negatywny wpływ na klimat.” – Dr Damian Parol

 

Oczywiście, nigdy nie będziemy wiedzieć, jaki wpływ na środowisko ma dieta danej osoby. Według niektórych jednym z lepszych rozwiązań byłaby dieta oparta na roślinach – wegetariańska, a czasem nawet i wegańska.

Dobrze wiemy, że nawet jeśli zdecydujemy się na jedzenie mięsa, to chcielibyśmy, aby zwierzęta żyły na wolnym wybiegu i jadły trawy i drobne rośliny. Niestety i tutaj pojawia się problem – w badaniu z 2017 roku obliczono, że zwierzęta karmione trawą potrzebują bardzo dużego terenu i wciąż powodują emisję gazów cieplarnianych. Hodowla zwierząt konwencjonalna i ekologiczna nie jest rozwiązaniem problemu.

Szukanie alternatywnych sposobów wciąż trwa. Trzeba mieć świadomość, że praktycznie każdy odzwierzęcy artykuł żywnościowy ma wpływ na zmiany klimatu, a łatwo można go przecież zastąpić…

 

 

Wyróżnione

***- Ewa Orzechowska

Wiersz powstał z okazji wieczoru poetycko-muzycznego poświęconego świętej Brygidzie, patronce Irlandii, zorganizowanego 31 stycznia 2019 r. przez Ambasadę Irlandii w Warszawie.

I’m not a story teller

but maybe the ghosts who

share their whispers with me

were

Once there was a girl

with beautiful eyes

with a pure heart

with hands always reaching skies

the grass under her feet

was always bright Green

the most alluring colour

you have ever seen

making emeralds ashamed

of the dark tone.

Leaves touched by her hand

always alive, weren’t gone

even in winter,

when her milky skin

matched the landscape

covered in snow, always clean

as White as her habits.

And you should see those flames

playing around her head,

shining hopefully

in their domestic, Orange light

making everyone smile so peacefully.

If that girl gives a blessing

to your property,

if during her festival

you share even a cup of tea,

you will have a lucky year

‘And is that the story?,’

you may ask.

So I will

give you a task:

Tell me please

where else have you seen

those three colours

Orange, White and Green?

Wyróżnione

„Cross of Rushes”- Ewelina Kukowska   

Wiersz powstał z okazji wieczoru poetycko-muzycznego poświęconego świętej Brygidzie, patronce Irlandii, zorganizowanego 31 stycznia 2019r. przez Ambasadę Irlandii w Warszawie.

The delirium has spread all over my mind

And in my burning head thoughts turn to ashes.

I utter meaningless rushes of rhymes

Trying to put out the fire.

 

Your calmness drives me mad.

 

You take my hand and console me

Your touch is divine cold

And you hold me until you notice them

Rushes of rhymes upon the floor

 

I didn’t know what you were up to.

 

And the delirium, it calmed down

And flowers rose from the ashes

As you kindly explained Love to me

While weaving a cross of rushes.

 

Wyróżnione

Oko w oko… z Maciejem Orłosiem

„[…] trema nikogo nie interesuje, oprócz tej osoby, która występuje. Trema nie jest żadnym tematem dla widzów. Widzowie mają ją w głębokim poważaniu, co ma swoje dobre i złe strony.”

O poczuciu spełnienia, wspomnieniach, a przede wszystkim o tym, jaki powinien być dobry mówca i czy każdy ma tremę, z Maciejem Orłosiem, wybitnym dziennikarzem, rozmawiała Małgorzata Lisiecka, maturzystka z klasy 3B

Redakcja i korekta: RejMedialni

Małgorzata Lisiecka: Brał Pan udział w zdjęciach do „Listy Schindlera”, przeprowadzał wywiady ze sławnymi osobami, pracował w Stanach Zjednoczonych przy budowie restauracji dla włoskiego mafiozo i otworzył kanał na YouTube. Co Pan myśli, spoglądając w przeszłość? Ma Pan poczucie spełnienia?

Maciej Orłoś: [śmiech] O rany… Wszystko jest w tym pytaniu. Mam poczucie spełnienia, ponieważ zrobiłem w swoim życiu bardzo dużo ciekawych rzeczy, również te, które wymieniłaś. Od razu wyjaśnijmy: to, że budowałem restaurację dla mafii w Stanach Zjednoczonych, należy traktować z przymrużeniem oka. Czytaj dalej „Oko w oko… z Maciejem Orłosiem”

Wyróżnione

Skąd Ty jesteś? Z kraju, gdzie ludzie są wykształceni – rozmowa z Panem Jackiem Ślusarkiem, wiceprezesem Koła Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie

Z Jackiem Ślusarkiem, absolwentem naszego liceum z 1966 roku,
o wspomnieniach ze szkolnej ławki i nie tylko,
rozmawiała Aleksandra Szostek z klasy 2B.
Zdjęcia: Aleksandra Wróbel.
Kamera: Alicja Andrusiewicz, Katarzyna Żukowska.
Dawno, dawno temu, gdy łacina była przedmiotem obowiązkowym…

Jakie były wtedy ławki?

Musiałbym zobaczyć, jakie macie w tej chwili ławki, żeby je porównać, ale to było wszystko drewno, dość wysokie, dość kanciaste. Ławki miały dziury na kałamarz. Jeszcze się wtedy pisało takimi piórami, jakie są w tej chwili w gablocie [takie pióra przechowywane są w Sali Tradycji – przyp. red.]. Długopis był rzeczą raczej rzadką. W ciągu czterech lat to się zmieniło, długopis był powszechny już w ostatniej klasie.

Do czwartego piętra włącznie były małe sale lekcyjne, i chyba na drugim piętrze dwie połączone w jedną tworzyły salę gimnastyczną, w której graliśmy w siatkówkę, co wymagało troszeczkę ekwilibrystyki. Numer polegał na tym, że inne licea miały już, w większości na pewno, salę gimnastyczną. Jeżeli chcieli pograć w siatkówkę, mieli właściwie warunki, natomiast myśmy nie mieli. Działało to w pewnym sensie na naszą korzyść. Szkoła brała udział w całej masie turniejów, rejonowych, dzielnicowych, miejskich, wojewódzkich itd. i z reguły kończyła te turnieje na jednym z pierwszych trzech miejsc, dlatego że rozmiar naszej sali gimnastycznej wymagał niesamowitej precyzji podczas rozgrywki. Myśmy grali bardzo, bardzo oszczędnie, a jednocześnie cholernie efektywnie, a ci, którzy mieli salę, w której można było walnąć piłkę i ona leciała dwie minuty pod sufit, tego nie mieli. W siatkówce precyzja jest bardzo ważna. Czytaj dalej „Skąd Ty jesteś? Z kraju, gdzie ludzie są wykształceni – rozmowa z Panem Jackiem Ślusarkiem, wiceprezesem Koła Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie”

Wyróżnione

Julian Machlejd – Katarzyna Kieliszczyk, Julia Ponto, Antoni Rapczyński

Julian Machlejd, założyciel Gimnazjum im. Mikołaja Reja, był pedagogiem, duchownym ewangelickim i przedsiębiorcą. Pochodził z rodziny o niezwykle barwnej historii.

Szkockie korzenie

Korzenie rodu Machlejdów sięgają wiele wieków wstecz aż na wyspę Skye w celtyckiej Szkocji. Nazwisko

Wyspa Sky
Wyspa Sky, źródło : domena publiczna

Machlejd jest bowiem spolszczoną wersją nazwy szkockiego klanu MacLeod, która znaczy „syn Leoda”. Istnieją dwie gałęzie klanu : MacLeods of Harris i Dunvegan oraz MacLeod Lewisa Raasay.  Rodowym gniazdem klanu był zamek Brochel na wyspie Raasay, pomiędzy wschodnim wybrzeżem Szkocji a zachodnią częścią wyspy Skye. Motto klanu brzmi „Hold Fast”, ich roślinną odznaką jest jałowiec, krata MacLeodów jest natomiast koloru czarno-czerwono-żółtego. MacLeodowie byli wśród szkockich klanów jedną z najsilniejszych rodzin.

Czytaj dalej „Julian Machlejd – Katarzyna Kieliszczyk, Julia Ponto, Antoni Rapczyński”

Wyróżnione

Macte Animo – Witold Balicki, Konrad Opałko 2B

Przygotowali : Witold Balicki, Konrad Opałko 2B

MACTE ANIMO

Łacińskie słowa „Macte animo” oznaczają „Czuj duch! Chwała duchowi!”. Sentencję tę datuje się na I wiek n.e. Jest dewizą XI Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Warszawie.

Zdjęcie budynku liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie
Budynek liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie, źródło : archiwum prywatne

Słowa „Macte animo” zostały zaczerpnięte z poematu „Tebaida” (łac. „Thebais”)

Zdjęcie okładki "Tebaidy" z 1996 roku
Zdjęcie okładki „Tebaidy” z 1996 roku, źródło : domena publiczna

 

rzymskiego poety Publiusza Papiniusza Stacjusza. Treścią tego epickiego poematu są bratobójcze walki o panowanie nad greckimi Tebami, które toczyli między sobą synowie króla Edypa, bracia Antygony i Ismeny: Polinejkes i Eteokles. Dramatycznym, kulminacyjnym punktem mitu jest ich pojedynek. „Tebaida” jest rozwinięciem historii o wyprawie siedmiu przeciw Tebom, wielokrotnie powtarzanej w twórczości epickiej i dramatycznej Greków i Rzymian. Wspominali o niej Grecy: Homer i Eurypides oraz Rzymianie: Owidiusz, Seneka i Lukan. Sam sposób opisu i konstrukcję Stacjusz oparł na Wergiliuszu i wzorach z „Eneidy”. Utwór składa się z dwóch części. Pierwsza (ks. I–VI) stanowi opis wydarzeń poprzedzających wyprawę, kolejna (ks. VII–XII) opisuje podróż

Czytaj dalej „Macte Animo – Witold Balicki, Konrad Opałko 2B”

Wyróżnione

Wstęp do projektu „Okruchy pamięci” („Scraps of memory”) przygotowanego pod patronatem Wydziału Artes Liberales UW

*swipe up for the English version*

Ślady przeszłości

17 maja 2018 r., Pałac Kazimierzowski UW

(słowo wstępne wygłoszone przez Mireię Świetlik-Nunes, klasa 2b)

Ja i moi koledzy urodziliśmy się w 2000 r. Chodzimy do klasy klasycznej w XI Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Reja, które znajduje się niedaleko stąd. Przenoszenie się myślą w przeszłość nie jest dla nas czymś niezwykłym. Najczęściej są to jednak czasy Brutusa, Napoleona lub Lecha Wałęsy i „Solidarności”. Biorąc udział w projekcie „Okruchy pamięci”, cofnęliśmy się w czasie mniej więcej o 100 lat. Nasze liceum istnieje od 111 lat. 100 lat zaś to dokładnie tyle, ile istnieje Trzecia Rzeczpospolita, jesienią tego roku obchodzimy bowiem Stulecie Niepodległości. Równo 100 lat temu, w 1918 r., kobiety w Polsce zyskały prawa wyborcze. Obchodzimy zatem także Stulecie Praw Kobiet.

Czytaj dalej „Wstęp do projektu „Okruchy pamięci” („Scraps of memory”) przygotowanego pod patronatem Wydziału Artes Liberales UW”

Wyróżnione

Pory kobiet – Marta Dziewońska

Kobiety rozkwitają

w przynależnych im porach

bukiety ich twarzy

oplecione tęczowym bluszczem włosów

wzbijają się zwycięsko w słońce

Nikt się nie dziwi

Czytaj dalej „Pory kobiet – Marta Dziewońska”

Wyróżnione

HER (Ona) – recenzja filmowa, Aleksandra Pierzynowska

Redakcja i korekta : RejMedialni

Ona (2013) to amerykański melodramat z elementami science fiction, którego reżyserem i scenarzystą jest Spike Jonze (Być jak John Malkovich, Adapatacja). Film otrzymał 13 nagród (w tym Oscara, Złoty Glob i 3 Saturny) oraz 26 nominacji.

Akcja toczy się w przyszłości, lecz świat w nim przedstawiony nie wygląda tak nowocześnie, jak większość z nas go sobie wyobraża. Główny bohater, Theodore Twombly (Joaquin Phoenix), to spokojny człowiek zarabiający na życie pisaniem dla innych ludzi listów o charakterze osobistym. Jest bardzo ceniony, ponieważ jego twórczość wzrusza do łez. Po skończeniu wieloletniego związku Twombly zmienia się, czuje osamotnienie. Znudzony monotonią życia, nabywa nowy system operacyjny obdarzony sztuczną inteligencją. Jego twórcy przedstawiają swój projekt jako „świadomość”. Zaintrygowany bohater uruchamia system i, dzięki jej zabawnej, błyskotliwej i inteligentnej osobowości, zachwyca się „Samanthą” (Scarlett Johansson), która dotrzymuje mu towarzystwa i staje się jego przyjaciółką. Jednak po jakimś czasie ich relacja zaczyna się zmieniać.

Czytaj dalej „HER (Ona) – recenzja filmowa, Aleksandra Pierzynowska”

Wyróżnione

z cyklu „Jesień” – Marta Dziewońska

* * *

Zagubione złoto narodu

zdeptane

niedostrzeżone

opuszczone w pośpiechu

bez namysłu

z lekkości

Czytaj dalej „z cyklu „Jesień” – Marta Dziewońska”

Wyróżnione

Kolejna dawka wspomnień o RDK-ach – rozmowa z Panią Profesor Janiec

Redakcja i korekta : RejMedialni

W którym roku organizowała Pani RDKi i jak długo?

Prawdopodobnie w pierwszym roku mojej pracy – był to rok 2010 i 2011, czyli przez dwa lata. Później pałeczkę przejął Pan Profesor Kośmider. I tak już zostało.

Organizowała je Pani razem z Panią Profesor Kraszewską?

W pierwszym roku tak. W drugim Pani Profesor Kraszewskiej nie było. Organizowałam je wtedy chyba z Panią Profesor Krasowską i trochę z Panią Profesor Sałkiewicz. Trwały wtedy rocznicowe obchody założenia Szkoły. Tak to mniej więcej wyglądało.

RDKi powstały w 1997 r., a Panie brały w nich udział jako uczennice. Miały Panie doświadczenia z początków tego festiwalu. Jakie przyniosło to efekty później? Jak odnalazła się Pani w roli organizatora?

W pierwszym momencie był to szok. Wydawało mi się, że tyle od nas oczekują – jesteśmy absolwentami. Potem nagle zrozumiałam, że techniczne rzeczy, sprawa oświetlenia, dekoracji, zgranie terminów, ułożenie harmonogramu –wszystko to spoczywało na moich barkach. Po raz pierwszy w życiu organizowałam jakiekolwiek przedsięwzięcie, i od razu tak duże.

Gdy byłam uczennicą, RDKi trwały dwa dni, piątek i sobotę. Był wtedy zwyczaj odrabiania lekcji w sobotę i w tych okolicznościach organizowaliśmy występy z okazji RDKów. Natomiast nic nie działo się w ciągu tygodnia, nie przypominam sobie tego. Konkursy, np. konkurs wiedzy o krajach anglojęzycznych, powstały później.

Te RDKi okazały się trudne pod względem organizacyjnym i trudne z powodu mniejszego zaangażowania uczniów. Mam wrażenie, że ten czas, rok 2010 i 2011, to był moment ich zamierania. Mało kto miał ochotę coś robić. Padały pytania, czy są one obowiązkowe, czy uczniowie muszą tutaj przychodzić, czy lekcje w piątek muszą się odbywać. Baliśmy się, że gdy ktokolwiek usłyszy, że ich nie ma, nie przyjdzie. Zabawa ma być dla wszystkich, a potem mało osób chce przychodzić.

Skoro dotknęła Pani tego tematu… Gdy przygotowywałem się do wywiadu, słyszałem, że RDKi to była inicjatywa uczniowska. Czy może to Pani potwierdzić?

To zależy, jak na to spojrzeć. Mam wrażenie, że zwyczaj występu klas pierwszych istnieje od zawsze.

Czy uczniowie chcieli występować? Czy trzeba było ich namawiać?

Jeśli chodzi o odczucia mojej klasy (nie będę mówić w imieniu wszystkich), czuliśmy się do tego zmuszeni, nie mieliśmy ochoty tego robić. Powiedziano nam, że mamy obowiązek przygotować przedstawienie. A przecież inaczej przygotowuje się piosenkę, która trwa 3–5 min, a inaczej przedstawienie, które trwa 15 min. To jest praca zespołowa. Przedstawienie jest podzielone na akty, trzeba rozdzielić role, wiele osób musi się jakoś wykazać. Nie każdy ma na to ochotę. Zawsze jest jednak szansa, że w klasie znajdą się osoby, które lubią takie rzeczy. U nas znalazły się, wzięły to na swoje barki i jakoś się udało.

Jeśli natomiast chodzi o inne atrakcje, inne niż występ na scenie… Mam wrażenie, że działo się bardzo dużo rzeczy, które były organizowane z inicjatywy uczniów, np. moja koleżanka, która trenowała judo, oraz kolega z innej klasy zorganizowali szkółkę judo, wyłożyli salę materacami, organizowali pokazy i uczyli prostych chwytów. Tego typu akcje działy się oddolnie. Zgłaszaliśmy raczej takie rzeczy, mieliśmy różne pomysły, nie było tu żadnych ograniczeń.

Gdy jednak patrzę na tegoroczny harmonogram, mam wrażenie, że wtedy było o wiele więcej występów indywidualnych. Każdy chciał się czymś pochwalić. Były to nawet występy wyczynowe, np. gimnastyczek, które trenują od lat i chciały coś przedstawić, lub uczniów, którzy pokazywali piramidy wyćwiczone na lekcji wf-u. Czyli nie szukano niczego dodatkowego, pokazywano to, co działo się w szkole. Takich małych występów było dużo więcej – RDKi trwały dwa dni.

Jaka była frekwencja? Jak Pani to zapamiętała?

Myślę, że frekwencja była niezła. Trzeba pamiętać, że sobota była dniem odrabiania lekcji, nasza frekwencja była odnotowywana. Młodzież była wtedy bardziej karna. Fajne było to, że nie musieliśmy się uczyć. Tak na to patrzyliśmy.

Ostatnie pytania: jaki element RDKów szczególnie mocno zapadł w Pani pamięć?

Niejeden (śmiech).

A najlepsze wspomnienie?

Cóż, chyba nigdy nie zapomnę przedstawienia mojej klasy, które okazało się totalną – choć może to niewłaściwe słowo – klapą. Wystawialiśmy „Opowieść wigilijną”, i to w poważnym tonie. Doszło jednak do sytuacji, które były niezaplanowane, i trzeba było improwizować. Byłam wtedy wraz z koleżanką odpowiedzialna za podkład muzyczny. Ogólnie wyszłoby bardzo fajnie, gdyby nie to, że kolega, który dwa dni wcześniej zgrywał ścieżki dźwiękowe, usunął je, o czym nie poinformował nikogo. Gdy zaczęło się przedstawienie, okazało się, że do dyspozycji nie mamy ani jednej świątecznej piosenki, ani kolęd, które miały się znaleźć w przedstawieniu. Odtworzyliśmy zatem losowo wybrane piosenki (nie miały podpisanych tytułów). Zdarzyła się i pszczółka Maja, i Macarena – już po „Opowieści wigilijnej”… Mimo wszystko nie była to wielka klapa, ale raczej rodzaj żartu…

Publiczność uznała to za improwizację?

Nie wiem, co sobie myślała publiczność, ale dostaliśmy owacje. Najlepsze były miny kolegów na scenie. Dopóki nie usiadłyśmy za konsolą, nie miałyśmy pojęcia, że wyniknie jakiś problem. Oni to zrozumieli dopiero wtedy, gdy odtworzyłyśmy pierwszą piosenkę, a nastąpiło to dopiero po pierwszych dialogach…

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Wyróżnione

Przerwana lekcja muzyki – recenzja filmowa, Aleksandra Pierzynowska

Redakcja i korekta : RejMedialni

Przerwana lekcja muzyki (1999) Jamesa Goldmana (Wolverine, Spacer po linie) to filmowa opowieść oparta na słynnej autobiografii Susanny Kaysen (wydanej po raz pierwszy w 1993 roku) poruszająca problem samotności, „normalności” i poszukiwania własnej drogi.

Akcja filmu rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Główna bohaterka, Susanna Kaysen (Winona Ryder), to wrażliwa kobieta, która nie ma pomysłu na swoje życie i nie potrafi odnaleźć się w otaczającym ją świecie. Pewnego dnia, aby pozbyć się bólu głowy, zażywa całe opakowanie aspiryny, które popija wódką. Jej rodzice uważają, że to próba samobójcza, więc wysyłają córkę do terapeuty. Ten, po wstępnej diagnozie, kieruje Susannę do szpitala psychiatrycznego w Claymoore, by odpoczęła i wyszła z depresji. Dziewczyna trafia na oddział żeński o średnim rygorze. Doświadcza tam zupełnie innego życia i powoli oswaja się z nim. Poznaje m. in. socjopatkę Lisę Rowe (Angelina Jolie), która ma największy wpływ

Czytaj dalej „Przerwana lekcja muzyki – recenzja filmowa, Aleksandra Pierzynowska”

Wyróżnione

Jak to drzewiej było… Rozmowa z Panią Profesor Agnieszką Kraszewską

O pierwszych Rejackich Dniach Kultury widzianych oczami ucznia, wielkiej odwadze i wielkich zachwytach z panią Agnieszką Kraszewską, nauczycielem języka polskiego w Liceum im. Mikołaja Reja, z okazji dwudziestolecia Rejackich Dni Kultury, rozmawiał Konrad Opałko, Przewodniczący Samorządu Uczniowskiego

Redakcja i korekta : RejMedialni

Uczestniczyła Pani w Rejackich Dniach Kultury jako uczennica, a kilka lat później w roli nauczyciela. Jak się Pani odnalazła w organizacji RDK-ów po zmianie perspektywy?

Powiem szczerze, że zmiana perspektywy nie jest łatwa. Jako uczennica byłam bardziej nastawiona na to, że uczestniczę w czymś, co ma być dla mnie wyłącznie przyjemnością. Z perspektywy nauczyciela i organizatora dostrzega się różnego rodzaju trudności, których uczeń nie odczuwa w żaden sposób. Teraz, gdy stoję „z drugiej strony dziennika”, mam już troszeczkę inne nastawienie. Wiem, jak trudnym zadaniem jest zaplanowanie tak dużej imprezy. Współorganizowałam Rejackie Dni Kultury, w czasach, kiedy klasy drugie wraz z samorządem uczniowskim odpowiadały za przygotowanie całego wydarzenia. Przewodziłam wówczas zespołowi wychowawczemu klas drugich, natomiast samorządem opiekowała się profesor Maja Janiec. Razem z ówczesnym nauczycielem chemii, również absolwentem, profesorem Łukaszem Głazem tworzyliśmy trio organizatorów XIII Rejackich Dni Kultury. Śmialiśmy się, że będą to pechowe,

Czytaj dalej „Jak to drzewiej było… Rozmowa z Panią Profesor Agnieszką Kraszewską”

Wyróżnione

Dziewczęta-Marta Dziewońska

Uśmiechy dziewcząt chronią się

w białych bluzkach

ich roześmiane ramiona bojąc się smutku świata

wtulają się w ciepłe materiały

objawiają swoje dłonie

bawiące się   pożyteczną pracą

Smutne oczy nadziei budujące

niesamowite konstrukcje świata

ale ich ciała chowają się

w cieple materiałów

Wyróżnione

„Ocalona” – Małgorzata Lisiecka

Ocalona, powracam wśród słów
minionego dnia.

Ocalona, odradzam się jak feniks z popiołów,
wśród brzęku wczoraj tłuczonego szkła.

Ocalona, jak ptak podmuchami nadziei niesiona,
choć mam złamane oba skrzydła.

Ocalona, pojawiam się znów o świcie,
w blaskach krwawiącego słońca.

Czytaj dalej „„Ocalona” – Małgorzata Lisiecka”

Wyróżnione

O rozwoju RDK-ów słów kilka. Rozmowa z Panią Pedagog

Z Panią Anną Krasowską-Motyką, Pedagog szkolną w Liceum im. Mikołaja Reja, z okazji XX-lecia Rejackich Dni Kultury, rozmawiał Konrad Opałko, Przewodniczący Samorządu Uczniowskiego.

Redakcja i Korekta : RejMedialni

Jakie to były emocje, kiedy przyszła Pani do szkoły i od razu zajęła się organizacją Rejackich Dni Kultury – jako druga po Pani Profesor Marii Jurzyk?

W ogóle nad tym nie panowałam. Nie wiedziałam, co się dzieje. Uczniowie sami wszystko organizowali. Nauczyciele denerwowali się, bo dzieci wykorzystywały mnie totalnie. Zwalniały się ze wszystkich lekcji, z czego tylko mogły. Robiły, co chciały. A ja im chętnie wtórowałam. Chodziłam za nimi, dopytywałam, co robią i na jakim są etapie organizacji. Natomiast absolutnie nie wiedziałam, jak RDK-i ostatecznie mają wyglądać. To była wolna amerykanka.
Cieszę się, że miałam takich uczniów, na których mogłam polegać. Byli to fantastyczni organizatorzy, naprawdę świetni.

Czytaj dalej „O rozwoju RDK-ów słów kilka. Rozmowa z Panią Pedagog”

Wyróżnione

Porzucona pieśń – Piotr Czudek

Tyle burz przeszło przeze mnie

Lecz nie zdołały powalić

I oto znowu nadciąga

Chłód sierpniowej niedzieli

A ja jak zawsze

Nad omdlałą ziemią

Czytaj dalej „Porzucona pieśń – Piotr Czudek”

Wyróżnione

Recenzja wystawy obrazów Marii Anto w Zachęcie – Hubert Pragert

Maria Anto

Zawieszona pomiędzy delikatnością Chagalla i prymitywizmem Nikifora – tak najprościej można zobrazować twórczość polskiej malarki, której poświęcono wystawę w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie. Senny, surrealistyczny świat artystki przepełniają zabawy z zaburzoną perspektywą, gra z przewróconą do góry nogami proporcją oraz przekomarzanie się z poczuciem równowagi odbiorcy.

Maria Anto - Kot

Wszystko to sprawia, że z pozoru realistyczne i przyziemne sceny, np. portret drużyny piłkarskiej czy fragmenty architektury przemysłowej, w wydaniu malarki noszą w sobie dozę tajemnicy oraz mistycyzmu. Ów mistycyzm uwypukla się najbardziej na obrazach przedstawiających zwierzęta i postaci fantastyczne. Typowe dla twórczości artystki jest krzyżowanie różnych gatunków zwierząt, w celu uzyskania elementów mocno kontrastujących z jednolitymi tłem obrazów („Anioł karmiący kozę”).

Czytaj dalej „Recenzja wystawy obrazów Marii Anto w Zachęcie – Hubert Pragert”

Wyróżnione

On…nie kocha – Piotr Czudek

Nad tobą twardy krzyk i krok

chłopca brzmi

Nieunikniony wróży twój koniec

On już cię nie kocha

Giną łzy w pomieszanej krwi

A on pisze swoje wiersze

Czytaj dalej „On…nie kocha – Piotr Czudek”

Wyróżnione

Odczucie – Agnieszka Bajur

Wielkość człowieka
zaczyna się dopiero
gdy potrafi naturalnie
wszystkich całować i starym alkoholikom
tak podać szklankę
czystej wody
by po kilku kroplach krzyczeli

Czytaj dalej „Odczucie – Agnieszka Bajur”

Wyróżnione

*** – Agnieszka Bajur

A my jak tańcząca para szaleńców
wśród wielkich stołów na tle purpurowego morza
a z okien ludożercy
patrzą
na zjedzenie ostatniego posiłku […]

– A my jak tańcząca para szaleńców
wśród wielkich stołów na tle purpurowego morza
a z okien ludożercy
patrzą
na zjedzenie ostatniego posiłku –

Na drzewach tego świata wisiały
ogromne mleczne kule
starcy chodzili na rękach
kobiety nosiły swe dzieci przy
piersi

Czytaj dalej „*** – Agnieszka Bajur”

Wyróżnione

*** – Agnieszka Bajur

Drżysz w ciemności

przed zapaleniem ostatniej

zapałki

A oni stoją nad Tobą

wszechwładzy swojej pewni

Życie zmieniają w śmierć

Smutek w zachwyt niepowszedni

I cóż im odpowiesz zgrzybiały

starcze

Czytaj dalej „*** – Agnieszka Bajur”

Wyróżnione

Dobranoc – Agnieszka Bajur

Uczuć nie można mierzyć

tylko trzeba dbać o

ogień wiary

a trzygodzinne czekanie

na rozpaloną twarz

to przecież zupełna drobnostka

a jak obejmę Cię jeszcze

po stokroć dłuższym czekaniu

to jedynie zapytam czy

Czytaj dalej „Dobranoc – Agnieszka Bajur”

Women in Rej High School – short abstract

by Aleksandra Wróbel

While we were picking up which subject we would like to write about, we both exactly knew that this one is the best for us. We’re interested in feminism and women rights so we know a thing or two about it. We wanted to learn more about how women lived when they didn’t have the same civil rights as men and how their lives changed when they got it. We are both females and the history of letting women to do more is important for us. Without it, we probably wouldn’t even dream of finding different kinds of fulfillment of our present lives.

In this article we talk about the women who came a long way to make their dreams come true and to educate youngsters properly. We mainly talk about the women who contributed in making our school the

Czytaj dalej „Women in Rej High School – short abstract”